piątek, 22 październik 2010 07:49

Zupełnie inny punkt widzenia!

Oceń ten wpis
(1 Głosuj)

Zapomnieliście o jednej istotnej sprawie, która jest istotna w uwodzeniu! To Kobiety powinny być dodatkiem do naszego życia nigdy na odwrót.


Więc po co się spinasz? Wychodzisz tylko, żeby poderwać dupy?
...to szczerze Ci współczuje.

To jest złe podejście, bo robisz coś pod Kobietę, tańczysz, zachowujesz sie jak debil, chcesz uwieść pół klubu, na co?

Zapomniałaś o istotniej rzeczy, nie rób nic pod kobietę. Nie ma złotych tekstów na podryw, takie coś nie istnieje. Wszyscy, którzy tak sądzą, że dzięki nim, będziesz mógł uwieść każdą kobietę, są chuja warci.

I Powtarzam po raz SETNY!

Nie płać za szkolenie!!

Zacznij cenić swoje finanse, każdy może uwodzić, jest pełno materiałów!  Ucz się sam! Zdobędziesz większe doświadczenie! większą wiedzę jak sam do tego dojdziesz!

Uświadom sobie, że nie potrzebujesz Marca, Stilla, Feniksa. Mystery nie potrzebował ich do wdrożenia swojego systemu uwodzenia, wiec TY też ich nie potrzebujesz, pamiętaj, że urodziłeś się sam, nie uzależniaj się od innych ludzi!

Sam wdrażaj nowe ścieżki w swoim życiu...

Ja już dawno wyszedłem z domykania nr. Nie pytam o nr, nie podaje, chyba, że ona chce! Nie jestem potrzebującym, to mnie potrzebują! ...i proszę wbij sobie to do głowy. Nie rób nic pod Kobietę z którą nie jesteś!!!!!

Amen!

czwartek, 23 wrzesień 2010 23:24

Fuck, fuck, fuck!

Oceń ten wpis
(0 głosów)

Jednym słowem mógłbym określić wczorajszy wypad.
Ale tego nie zrobię. :)

Wczoraj sam poszedłem do klubów, po drodze zauważyła mnie Jola, tancerka. Z figura tak zajebistą, że bym ją zerżnął tu i teraz  8-)

Puściła mi strzałkę, jak przechodziłem przez rynek. Odwróciłem się siedziała sama na ławce, podszedłem, przywitałem się z nią. Zapytałem co u niej... oczywiście jak zawsze rozmowa z nią  zeszła na tematy jej byłego faceta, który jak się okazało mieszka koło Wrocławia niedaleko mojej rodziny.

Przed Daytoną spotkałem koleżankę, która roznosi ulotki, więc chwile z nią połaziłem rozmawiając o  tym co u niej itd. ogólnie wata nudowa, ale takie relacje warto podtrzymywać, bo często ma darmowe wejścia drinki itd.

Po drodze spotkaliśmy jej koleżanki z Rabarbaru, które co chwile mówiły, że mnie kojarzą wziąłem od nich ulotkę na darmowego drinka i udałem się do klubu.

W klubie nie za dużo osób, moją uwagę przykuły dwie kobiety siedzące na loży, były niesamowicie zgrabne, a ich piersi były wprost nieproporcjonalne do ich wagi i figury. I wtedy żałowałem, że zawsze chodzę sam i, że nie mam żadnego pierdolonego winga.

Oczywiście druga zaczęła mnie cock blokować i ch*j z tego wyszło... ale potem spotkałem na parkiecie cudowną kobietę, z którą tańczyłem dłuższą chwile. Po zizolowaniu jej okazało się, że jest z Dębowic i znów jakiś kutas stary, który był jej szwagrem czy innym chujem zaczął do mnie pierdolić.

On : Jeżeli szukasz sobie seksu na jedną noc to nie do niej
Ja : Nie szukam seksu na jedną noc ( Ta jasne :D )
On: Dawaj zbieraj się mówi do tej dziewczyny i poszedł, ona za nim, nawet jej nie domknąłem nr.!

Ale olałem to, poszedłem i spotkałem koleżanki z ulotek i z nimi poszedłem już w stronę domu.

Jeszcze na domiar... Laska z którą jestem w zjebanej relacji ciągle mnie olewa. Kurwa, kogo jak kogo, ale mnie!?

Nie pozwolę sobie na to!

Dlatego dzisiaj idę do FF.

Ps.
Jeżeli ktoś chciałby mi po wingować, lub po prostu iść na dupy kiedyś to dajcie znać...

 

sobota, 11 wrzesień 2010 01:27

Day is gone

Oceń ten wpis
(0 głosów)

Siemanko!

Właśnie dzisiaj jestem na kacu strasznym po dniu wczorajszym, trzymając piwo i biorąc łyka pisze wam o tym co chce z siebie wyrzucić.

To nie będzie żaden art, technika, czy pozytywne zakończenie jakiegoś etapu w moim życiu,

To będzie fragment o życiu o naszych własnych decyzjach o czymś więcej niż tylko pierdolenie o ons'ach i innych panienkach na jedną chwilę, bo po mimo tego, że uwodzę w klubie to tylko, żeby mieć jednodniową przygodę, ale czasami mam ochotę być z Kobietą w związku, chce czuć od niej i do niej.

Nie jestem pierdoloną maszynką do ruchania.

Nie chce słuchać, rad o tym jak zaruchać na jedną noc.
Chciałbym stworzyć prawdziwy związek z Kobietą, oparty na twardych zasadach.

Od maja się spotykałem z pewną Kobietą, lecz pomimo naszej luźnej relacji i tego, że ma inne podejście do życia... wprost przeciwne do mojego.
Nie jest aż tak bardzo otwarta. Nie jest ateistką. Nie rozumie wolnych związków, ale to nie czyni z niej Kobiety zacofanej. Tworzy silną Kobietę z charakterem, lecz to oczywiście Kobieta i również myśli emocjami, które w niej stwarzam. Usilnie próbuje pokazać, że jej nie zależy, ale ja wiem, że kłóci się ze swoją lewą i prawą półkulą.
To jest dziwne, ze jeszcze nie miałem z nią aktu fizycznego w postaci seksu, ale to mnie właśnie jara najbardziej i to był powód do naszej ostatniej dyskusji na ten temat.
Za bardzo jesteśmy podobni i różni pod wieloma względami, tak sie są jej zdania a moje... "ale to czyni nasze życie fascynującym poznawanie innego sposobu patrzenia na świat"

Ale to jest tylko stawianie sobie racjonalnych argumentów.

Ja wiem, że po niej będzie następna Kobieta. Bo nie będę siedział z kciukiem w dupie.

Czasami mam pierdoloną ochotę zamknąć się na dzień z Kobietą i przebywać z nią nie wychodząc z łóżka..
Oddać się pasji pożądaniu, bliskości, namiętności.

Ale po tym przychodzi kolejny dzień kolejna impreza, kolejna Kobieta.

Kiedy to się znudzi?

poniedziałek, 06 wrzesień 2010 23:09

Piątek LR z W

Oceń ten wpis
(0 głosów)

Miałem tego nie opisywać, ale... zrobię To! Taki szalony jestem. 8-)

Piątek. Zaczynam picie jak zwykle od kilku piwek na dworze, bo jeszcze słonko było Ciepło i te sprawy. W myślach planuję, że dzisiaj pójdę albo do Bezsenności zahaczając od Antidotum po Regeneracje. Więc umówiłem ze znajomymi z liceum. (Od ponad roku jak nie dwóch chodzą co piątek do klubów ) :D

Zmierzamy ku klubom, ale ktoś sobie przypomniał, że nasza koleżanka zapraszała na Tosty. W myślach pewnie jest domówka. Więc idziemy do niej. Wchodzimy (w 6 kolesi) A tu chuj Ona sama z Bratem! No nie tak sobie tą domówkę wyobrażałem, wypiłem 2 piwa, podziękowałem za "kiełbaskową" imprezę i wyruszyłem dalej sam. Schodząc po klatce Telefon. Dzwoni "Wariatka"... (dziewczyna z którą pracowałem - wtedy sobie przypomniałem, ze przecież się z nimi ustawiłem) lekko wkurwiona, że będę dopiero za 30 minut.

Więc jadę na pasaż. Wchodzę do klubu witam się. Patrzę obok nas siedzi niewiasta, którą chciałem tej nocy uwieść, bo by idealnie pasowała do mojej pościeli. Ale ni chuja chwile pogadałem z tymi Kobietami drocząc się nawiązując do seksu itd.

Zachciało mi się przejść dalej... więc poszedłem najpierw do Regeneracji, a potem do Antidotum, tam pustka więc wróciłem do pierwotnego klubu " Garaż". Padła opcja, żeby pójść do Metropolis ...i tak, też się stało poszliśmy.
Na dole potańczyłem z W. Dużo ekspresji w ruchach tanecznych w końcu powiedziałem pierdole Do Or Die. Magicznym sposobem, jak ktoś będzie chciał to mu powiem obróciłem tą Kobietę tak, że moja ręka była nad nią i koło jej brzucha, tak zwane zakleszczenie ;) Chwila napięcia oblizuje usta, trójkącik i kiss close. Potem potańczyliśmy jeszcze chwile i zwinęliśmy się na ławki obok pasażu. Tam było dużej seksualnej eskalacji. Już wiedziałem, ze będę miał seks, po tym jak nie miała żadnych oporów przed włożeniem mojej ręki w jej majtki.

Powiedziałem: Dobra zbieramy się idziemy do mnie!
Nie, nie mogę ( W moich myślach ta jasne :D ), muszę dziś być w domu. ( yhy ;) )
Dobra okej.
Odparła : Ale wiesz napisze mamie smsa, ze idę do koleżanki spać, a koleżance, ze niby śpię u niej (jaka mądra dziewczynka :D)

...po drodze kupiłem wino i poszliśmy do mnie, włączyłem casanove zleciało 10 minut filmu rozlałem wino i reszta to już się domyślcie. ;)

 

poniedziałek, 06 wrzesień 2010 07:31

Już nie jestem pizzerem

Oceń ten wpis
(0 głosów)

Siemano!

Już nie jestem kucharzem, pizzerem. Zwolniłem się! Piona! :)

Chciałbym Wam opisać mój FR z Kobietą z którą pracowałem na Rynku, ale nie mogę tego zrobić bo znów mnie coś trapi (czyt. wkurwia!). Zaślepieni ludzie w społeczności... tak mówię o Was, jesteście bandą hipokrytów.

Ciągle szukacie klucza do uwodzenia, nie zdając sobie sprawy, że on stoi przed wami, szukacie, wymyślacie setki teorii, setki technik, które szczerze wam powiem są o kant dupy rozbić.

Przykład? Napisze FR, gdzie spędziłem wieczór z Kobietą używając szcześciana, negów, kwalifikacji, bonusów i reszty spraw z Mystery Method. Pojawi się masa pierdolonych osób, które napiszą "Ty używasz szcześciana żeby zaruchać haha?!" ale nie myślą o tym, że to oni spędzili noc z własną ręką pod kołdrą,ważne jest pojechać ludzi za to, że ta metoda, jest lekko zjebana, bo ich "Guru" ją wyśmiał. A setka pojebów, którzy ani razu nie zdali raportu z uwodzenia, broń boże napisali FR’a. Są zgodni z tym pickup master. Bo metoda, sześcianu i innych rzeczy z MM jest spierdolona, ...ponieważ? No właśnie, ponieważ on im tak powiedział, przedstawiając z dupy argumenty.

Wystarczy być sobą, być spójnym, być "naturalnym"? Ok., to czemu nie byłeś "naturalny" przed wstąpieniem do społeczności!!?

Byłeś naturalny ...ale byłeś pizdą!

A teraz mówisz, ze mimo tego, że nie jesteś "naturalny" to już pizdą nie jesteś. To Cie oświęcę, nie jesteś wcale "naturalny". Nie istnieje "naturalność" w procesie uwodzenia, samo to pojęcie wyklucza naturalność, ale śmiało łykajcie wszystko to co Wam piszą!

Ale przecież musisz być tylko sobą, reszta jest nieważna...

 

Strona 2 z 3

Logowanie

Sztuka uwodzenia

Sztuka Uwodzenia

Sztuka flirtu

Sztuka flirtu

Jak zagadać

Partner JakZagadać

Jesteś tutaj: Home Blogi Blog Josepha